Piękne oblicze Cejlonu
Tanie zwiedzanie Australii
Indonezyjskie Bali
Tajlandia - Koh Lanta
Komodo - warany i nie tylko
Langkawi jak z pocztówki
Indonezja - Wyspy Gili
Siquijor - wyspa ognia
Anda - nieodkryta perła Boholu
Australia - Great Ocean Road

Bohol: ekstremalnie


Podglądanie leniwych wyraków w ich środowisku naturalnym do sportów ekstremalnych nie należy. Czekoladowe Wzgórza też straszne nie są, chyba że mówimy o wspinaczce po 140 schodach na szczyt platformy widokowej. W takim upale i w pełnym słońcu to już jest "czelendż".

Ale dla miłośników ostrzejszych wrażeń też się coś znajdzie. Chociażby spacerek na ugiętych nogach po chybotliwym (i miejscami trochę wybrakowanym), wiszącym bambusowym moście na rzece Loboc.




A to dopiero początek...





Zgodnie z obietnicą przedstawiamy część drugą relacji z wyprawy po Boholu.

Oprócz wspomnianych wcześniej wyraków i Czekoladowych Wzgórz, wąskich i krętych górskich dróg, pól ryżowych




motocykli transportowych (zdjęcie specjalnie dla Oli O. ;)



wizyty w przepięknym ogrodzie botanicznym będącym jednocześnie rezerwatem motyli





gdzie naprawdę można znaleźć wspaniałe okazy




dotarliśmy także na wspomniany we wstępie mostek. Ja nie wiem, co mnie podkusiło, żeby jeszcze zapłacić 20 pesos za możliwość przeczłapania się na drugą stronę rzeki na ugiętych nogach :)



Chociaż po fakcie stwierdziłem, że było warto. A ponieważ na tym moście tak się oswoiłem z lękiem wysokości, że (ale nie bez długiego zastanawiania się) skusiłem się na przejażdżkę na linie rozciągniętej pomiędzy wysokim wzgórzami nad doliną rzeki Loboc.



Pewnie do tego by nie doszło, gdyby nie kolega K. ;) Tak się wzajemnie nakręcaliśmy i prowokowaliśmy, że chyba głupio było się już wycofać. A jak już zostaliśmy przypięci, to w ogóle nie było odwrotu. No i pojechaliśmy, a efekt można obejrzeć na poniższym filmie.

Sorry, że filmik wygląda jakby był kręcony kosiarką do trawy, ale to jednak tylko aparat kompaktowy :/




Było rewelacyjnie! Na tyle fajnie, że droga powrotna też była na zip line, mimo że dopuszczaliśmy wcześniej możliwość powrotu wagonikiem :)



Konkluzja jest taka, że przestajemy się bać. Będzie więcej atrakcji ekstremalnych. Już jedną zresztą wypatrzyliśmy całkiem blisko...



Krys, challenge accepted? ;) 

Komentarze

  1. No jak ja was zobaczę na tych rowerach, to kupuje pierwszy lepszy bilet i jadę spróbować. Krys

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń