Piękne oblicze Cejlonu
Tanie zwiedzanie Australii
Indonezyjskie Bali
Tajlandia - Koh Lanta
Komodo - warany i nie tylko
Langkawi jak z pocztówki
Indonezja - Wyspy Gili
Siquijor - wyspa ognia
Anda - nieodkryta perła Boholu
Australia - Great Ocean Road

Jak przedłużyć wizę w Indonezji - poradnik krok po kroku (Lombok)

Dziś trochę w klimacie poradnikowym. Przy dłuższym pobycie w Indonezji, o ile nie załatwiliśmy sobie przed wyjazdem odpowiedniej wizy w ambasadzie, prędzej czy później pojawi się konieczność przedłużenia na miejscu prawa pobytu. Ponieważ informacje w internecie na temat tej procedury są rozproszone i niekoniecznie ścisłe, przedstawiamy praktyczny poradnik krok po kroku, jak starać się o przedłużenie wizy turystycznej w Indonezji. Przewodnik dotyczy biura imigracyjnego w Mataram (wyspa Lombok), w innych miejscach może to wyglądać trochę inaczej.



Od czerwca 2015 r. został zniesiony dla Polaków obowiązek posiadania wizy przy pobycie turystycznym nieprzekraczającym 30 dni. Możliwość skorzystania z tego udogodnienia dotyczy kilku portów lotniczych: Batam, Surabaya, Medan (Sumatra), Dżakarta i Denpasar (Bali). Trzeba pamiętać, że nie ma możliwości przedłużenia tego rodzaju zezwolenia na pobyt na miejscu. Przed upływem 30 dni należy opuścić Indonezję. W przeciwnym wypadku grożą kary finansowe, deportacja a nawet zakaz ponownego wjazdu.

Co więc zrobić, jeśli planuje się dłuższy pobyt (do dwóch miesięcy)? Przede wszystkim należy wykupić na lotnisku tzw. Visa on arrival ważną 30 dni (nawet, jeśli lotnisko na które docieramy oferuje opcję bezwizową). Procedura jest dość szybka - trzeba wnieść opłatę w kasie (35 USD, płatne w dolarach; warto mieć odliczoną kwotę, ponieważ reszta zostanie wydana w rupiach po znanym tylko kasie kursie) i z karteczką udać się do urzędnika imigracyjnego. Z pozwoleniem wbitym w paszport mamy spokój na kilka tygodni.

Przedłużenie wizy w Biurze Imigracyjnym w Mataram

Procedura jest na tyle prosta i przyjazna, że o ile nie znajdujemy się bardzo daleko od biura (konieczne będą dwie wizyty w odstępie kilku dni) można zająć się tym samemu. Alternatywą będzie skorzystanie z pośrednictwa agenta, ale po pierwsze będzie co najmniej dwa razy drożej, po drugie oddajemy wówczas paszport w ręce nieznajomych, a po trzecie i tak raz do biura trzeba się będzie udać, żeby pozostawić swoje dane biometryczne (zdjęcie i odciski palców).

Najpóźniej na tydzień przed upływem ważności zezwolenia na pobyt, udajemy się do biura imigracyjnego. W Mataram biuro znajduje się przy ul. Jl. Udayana 2 (informacja dla taksówkarza lub kierowcy bemo: Kantor Imigrasi). Zdecydowanie lepiej być rano (od 12 do 13-13:30 trwa przerwa na lunch). Przed dotarciem do biura trzeba mieć wykupiony bilet na wyjazd (kopię należy dołączyć do wniosku) oraz ksero paszportu (strona ze zdjęciem i strona, na której jest wbite zezwolenie na pobyt otrzymany przy wjeździe do kraju). Jeśli nie mamy kserówek albo wydrukowanego biletu, można to załatwić w boksach na bazarku ciągnącego się wzdłuż uliczki zlokalizowanej na prawo od biura (stojąc przodem do budynku).


Po wejściu do biura (warto pamiętać o odpowiednim stroju - Panowie długie spodnie i zakryte buty, Panie bluzeczki z zasłoniętymi ramionami) bez pobierania numerków udajemy się na piętro i podchodzimy do urzędnika, który po wyłuszczeniu przez nas tematu wyda nam teczkę z odpowiednimi formularzami do wypełnienia. Będzie to podanie do biura imigracyjnego i właściwy wniosek.



Przy wypełnianiu wniosku może zdziwić pole do wpisania sponsora (obywatela Indonezji poręczającego za nasz pobyt). W przypadku przedłużania visy on arrival sponsor nie jest potrzebny. 

Po wypełnieniu wniosku (czarnym tuszem!) wracamy do urzędnika, dołączamy kserówki paszportu i kopię biletu lotniczego, zostawiamy paszport, podpisujemy się w zeszycie i dostajemy potwierdzenie przyjęcia wniosku z wyznaczonym terminem ponownego zgłoszenia się (zwykle za 2-3 dni robocze). Całość nie powinna zająć więcej niż 30 minut, chyba że biuro oblegane jest przez wyjątkowo duży tłum obcokrajowców.



W wyznaczonej dacie zgłaszamy się do biura ponownie. Najpierw dostaniemy kwitek na opłatę - schodzimy na dół do sali przeznaczonej do obsługi Indonezyjczyków i płacimy 355 tys. rupii od osoby. Następnie wracamy na górę, oddajemy potwierdzenie wniesienia opłaty i czekamy na wezwanie do pokoju, gdzie zostaną od nas pobrane odciski palców i zrobione zdjęcie.

A następnie czekamy, aż zostaniemy wezwani po odbiór paszportu już z wbitą pieczątką. Tym razem w biurze spędzimy około godziny, oczywiście również przy założeniu, że nie ma kolejek.

"Internety" straszą, że biurokracja w Indonezji jest straszna, a procedura przedłużenia wizy jest żmudna i wymaga trzykrotnego, pozbawionego logiki stawienia się w urzędzie (raz żeby złożyć wniosek, w kolejnym dniu tylko po to, żeby go opłacić, a w trzecim dniu po odbiór paszportu). Być może gdzieś tak jest (w biurach szczególnie popularnych wśród turystów), ale na Lomboku cała procedura była szybka, prosta i przyjemna. Na pewno łatwiejsza niż w polskich urzędach przy co niektórych sprawach.



Komentarze

  1. W Dzakarcie trzeba stawić się w biurze imigracyjnym niestety trzy razy , złożenie wniosku , opłata a następnie odbiór wizy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informację! Oznacza to, że są miejsca, gdzie biurokracja (zupełnie bezsensowna trzeba przyznać) trzyma się jeszcze mocno...

      W takim razie, jeśli przedłużać wizę, to tylko na Lomboku :)

      Usuń
  2. Nie chcę wyjść na kombinatora, ale co powiecie na taki "manewr" z przedłużeniem wizy?
    Wjeżdżam bez wizy, a 3 tygodniach (taki mam plan), lecę na Borneo i przekraczam granicę Malezji na mniej więcej tydzień (na nurkowanie). Po tym czasie lecę do Jakarty i wjeżdżam do Indonezji na kolejne 30 dni. Czy to ma sens?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi sensownie. To taka zmodyfikowana odmiana popularnego w różnych krajach "visa run", czyli opuszczenia kraju na chwilę, żeby "zresetować" licznik dni legalnego pobytu. Co do zasady się sprawdza, chociaż warto pamiętać, że prawo wjazdu na terytorium kraju każdorazowo przyznaje urzędnik imigracyjny na przejściu granicznym, więc potrafię sobie wyobrazić (mało prawdopodobną, ale jednak) decyzję odmowną przy którymś z kolei takim numerze.

      PS. Borneo jest cudne. Zajrzyj koniecznie do naszych postów :)

      Usuń
    2. Dzięki za opinię. Z przyjemnością odwiedzę posty. - Rychu

      Usuń

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń