Sos Rohingya

Jedna z najbardziej prześladowanych na świecie narodowości potrzebuje pilnie Twojej pomocy. Włącz się w naszą akcję charytatywną #500kmTrekkinguDlaRohingya i przekaż darowiznę na rzecz pomocy Rohindżom, która organizowana jest na miejscu przez Polską Akcję Humanitarną. Poznaj szczegóły klikając w baner

Czego szukasz w Azji - krótki dopasowywacz wakacji

Od kiedy opuściliśmy Polskę zdarza nam się dostawać od przyjaciół i znajomych pytania pod tytułem: gdzie najlepiej jechać na wakacje do Azji. Wakacje dla każdego z nas są pewnym wyzwaniem – w końcu trzeba i wypocząć, i pozwiedzać, a przede wszystkim dobrze się bawić. Pomyślałam zatem, że stworzę taki krótki przewodnik po Azji Południowo-Wschodniej - oczywiście z naszej perspektywy, w którym spróbuję wstępnie określić czego można spodziewać się w danym kraju. Nie znaczy to, że nie możecie pisać do nas i pytać :) Piszcie ;) Ten tekst będzie bardziej - jak to ładnie określa się w korporacjach - fruits for thoughts (pożywienie dla myśli). Jako wstęp do dalszych rozważań i dyskusji oraz maili/wiadomości do nas ;)





Pamiętajcie jednak czytając zarówno poniższe jak i nasze maile, że my opieramy się tylko na własnych doświadczeniach, które są konsekwencją również tego, że mamy sporo czasu i możemy go poświęcić, za to staramy się nie przekraczać wyznaczonego na każdy miesiąc budżetu. Z naszej perspektywy Azja jest niedroga i tego staramy się trzymać. Każdy kraj można jednak zwiedzić dysponując wielokrotnością naszego budżetu i wówczas pewne elementy pewnie nie wystąpią: jak chociażby stosunek jakości noclegu do jego ceny czy też długie i czasem niezbyt wygodne przemieszczanie się lokalnymi autobusami :) Weźcie zatem poprawkę na to ile jesteście skłonni wydać i co chcecie za to przeżyć ;)

Zacznijmy od zadania sobie bardzo ważnego pytania: czego chcecie od Azji ? Azja Południowo-Wschodnia to kawał terenu. Można tu znaleźć urocze maleńkie wysepki, rajskie plaże, góry do trekingu, wulkany czy też tereny porośnięte najprawdziwszą dżunglą. Nim zdecydujecie się na któryś kraj, warto przemyśleć co chcecie robić. Ok, niektóre z tych rzeczy można połączyć, ale w trzytygodniowym urlopie ciężko zmieścić wszystko. Choć sporo na pewno się uda. 

1. Filipiny 

Filipiny to kraj tysięcy wysepek. Słynie na całym świecie z malowniczych plaż, często prawie pustych. Wiele wysp otoczonych jest bajecznie kolorową rafą, będącą domem dla różnobarwnych ryb, ogromnych żółwi a nawet lekko przerażających ośmiornic. Nieco dalej od brzegu można spotkać liczne delfiny czy też wieloryby. Jest to więc raj dla nurków i wielbicieli snorkelingu. 



Na malutkich wysepkach ruch drogowy jest raczej niewielki, można więc pokusić się o wypożyczenie motorka (szczególnie, że ruch jest prawostronny). Zwiedzanie zaś wysepek motorkiem może dostarczyć kolejnych wspaniałych przeżyć. Można pojechać w góry, zostawić gdzieś motorek i zrobić sobie treking. Można dotrzeć do pięknych wodospadów i urządzić sobie piknik tuż obok nich, wskakując do wody dla ochłody :) Można przejechać przez dżunglę, uważając na nisko zwisające nad drogą gałęzie. Można obejrzeć pola ryżowe czy też niewielkie lokalne wioski, zatrzymać się w którejś z nich na zimną herbatę i porozmawiać po angielsku z przemiłymi Filipińczykami (język angielski jest powszechny, gdyż jest to drugi język urzędowy na Filipinach). Tuż przed zachodem słońca zaś można usiąść na plaży i popijając najtańszy rum w regionie z zimną colą popatrzeć na fale i barwiące się na różowo niebo. 

Podróżowanie nie jest trudne - wszędzie można złapać lokalne jeepneye czy też autobusy dalekobieżne. Nie zawsze jednak jest to komfortowe (autobusy najczęściej mają 5 siedzeń w rzędzie). Jeżeli ten opis przypadł wam do gustu - Filipiny są idealne dla was. 

Co może was na Filipinach zaskoczyć negatywnie? Miasta - brudne, hałaśliwe, śmierdzące. Jedzenie - dość jednostajne, raczej na słodko (nawet chleb jest słodki). Ceny noclegów - jeżeli przyjeżdżacie na krótko to za dobry standard trzeba trochę zapłacić. Słaby poziom zaopatrzenia na małych wyspach - w odróżnieniu od innych krajów regionu, nie ma tu sieci sklepów covenience ze stałym asortymentem. W większych miastach można znaleźć supermarkety z dobrym zaopatrzeniem. Nie ma zabytków do zwiedzania.

Linki do artykułów: Filipiny

Przykładowa trasa: tutaj

2. Malezja

Kraj z dominującą religią islamską (co nie zmienia faktu, że jest tu bardzo dużo kościołów katolickich czy też świątyń buddyjskich), co jednak w ogóle nie powinno budzić obaw. Malezyjczycy są bardzo otwarci, chętni do pomocy i tolerancyjni. Podczas naszego długiego pobytu w Malezji nigdy nie poczułam się nieswojo ze względu na koszulkę na ramiączkach czy też krótkie szorty. Absolutnie nie dajcie się stereotypom. Malezja jest bardziej tolerancyjna niż dzisiejsza Polska. 

Co ciekawego można tu zobaczyć? Sporo. Piękne plaże zarówno do pływania jak i idealne do snorkelingu (z rafą) czy też nurkowania (np. z żółwiami). Góry do wspinania (Mt. Kinabalu to prawdziwe wyzwanie). Wyspy do zwiedzania motorkiem, przy czym trzeba uważać na małpy skaczące po drogach. Dżunglę. Prawdziwe lasy deszczowe z endemicznymi gatunkami zwierząt (orangutany, małpy proboscis na Borneo). Liczne tarasy ryżowe oraz plantacje herbaty. Historyczne miasta, ogromne świątynie (meczety, ale również buddyjskie). Czyli i natura, i historia w jednym.



Zaopatrzenie jest bardzo dobre - nawet na małych wioskach. Rozpowszechniona jest sieć 7-Eleven - choć ceny w jej sklepach są wyższe niż w małych lokalnych sklepikach (w odróżnieniu od Tajlandii). Bardzo dobry i wygodny transport publiczny - zarówno na krótkich jak i długich trasach. Tanie loty wewnętrzne z hubem komunikacyjnym w postaci Kuala Lumpur. Miasta trochę bardziej ciche i czystsze niż na Filipinach. Wspaniała kuchnia, bardzo różnorodna i ciekawa. Mobilny internet jest całkiem szybki, ale w hotelach różnie to bywa. W większości miejsc można dogadać się po angielsku, czasem w wersji łamanej, ale jakoś się da :) Moim zdaniem idealny kraj do rozpoczęcia swojej przygody z Azją - człowiek nie nabawi się szoku, a jednocześnie zobaczy egzotykę.

Plusy ujemne :) drogi alkohol. Stosunkowo drogie noclegi (szczególnie w bardziej popularnych miejscach) przy niezbyt wysokim standardzie. Brak transportu publicznego na wyspie Langkawi, brak jasnych map do transportu w niektórych miastach np. w Kota Kinabalu.

Linki do artykułów: Malezja

Przykładowa trasa: tutaj

3. Tajlandia

Kraj z dominującą religią buddyjską i tysiącami buddyjskich świątyń, wartych zwiedzania (choć po 300 świątyniach człowiek ma lekki przesyt). Dużo miejsc/miast historycznych. Wspaniałe góry na północy (przedmurze Himalajów) dają liczne możliwości do penetrowania ich pieszo bądź na motorkach (niewielki ruch, choć lewostronny). W wielu miejscach można wybrać się na safari na słoniu, obejrzeć z bliska tygrysa czy też poprzedrzeźniać się z małpami. Liczne wyspy i wysepki z pięknymi plażami (idealne zarówno do snorkelingu jak i do popływania żabką), liczne miejsca do nurkowania. Piękne wodospady i widoczki.



Wspaniała, różnorodna kuchnia. Bardzo przyjaźni ludzie, w dużej mierze mówiący po angielsku. Bardzo rozbudowana sieć komunikacyjna (wygodne autobusy, pociągi, tanie samoloty). Bardzo dobre zaopatrzenie, powszechnie dostępna sieć 7-Eleven. Bardzo przyjazne Europejczykom ceny (zarówno zakwaterowania jak i jedzenia). Nocne rynki z pysznym jedzeniem. 

Minusy: wiele osób uważa, że Tajlandia to trochę drugi Egipt - wszyscy tu jeżdżą. To prawda, jest sporo turystów. Czy jednak jest to problem? Ceny noclegów nadal są niskie, krajobrazy nadal cudowne, a kuchnia pyszna. Bez większego problemu można znaleźć puste plaże. A że sporo osób przyjeżdża szukając "rozrywki"? Wystarczy wybrać miejsce, gdzie tej rozrywki jest mniej. I tyle. Ja też przez wiele lat myślałam, że Tajlandia to nie jest dobre miejsce na urlop. A teraz sądzę, że obok Malezji jest najlepszym miejscem, żeby zacząć swoją przygodę z kontynentem azjatyckim. Jednocześnie egzotyczna i swojska (wszystko można dostać, wszędzie się porozumieć). Dla mnie - idealny balans.

Linki do artykułów: Tajlandia

Przykładowa trasa: tutaj

4. Indonezja

Kolejny kraj z dominującą religią islamską. Nadal bardzo otwarty i tolerancyjny, choć w niektórych regionach powoli zaczyna iść w kierunku prawa szariatu. Na razie jednak można spokojnie do niego jeździć i niczego się nie obawiać. Oczywiście wchodząc do świątyń czy meczetów należy się odpowiednio ubrać, ale poza tym można chodzić w wersji turystycznej i czuć się bezpiecznie.

Indonezja ma bardzo wiele do zaoferowania. Wspaniałe świątynie Borobudur i Prambanan. Niesamowity wulkan Bromo. Góry do trekingu. Bali z plażami idealnymi do surfowania, nurkowania czy snorkelingu oraz polami ryżowymi. Lombok i wyspy Gilii z plażami z białym piaskiem i turkusową wodą. Pyszną kuchnię. Przyjaznych, choć czasem trochę nachalnych i mijających się z prawdą mieszkańców (trzeba weryfikować podane informacje, bo zdarza im się kłamać, jeśli mogą coś na tym zarobić). Komunikację publiczną zarówno krótko jak i długodystansową. Bardzo dobra kuchnia (dużo ryżu, ale też makaronów). Dobrze zaopatrzone sklepy (bardzo mocno rozpowszechnione sklepy sieci Indomaret). Komodo z wielkim waranem.



Indonezja to idealny wybór dla aktywnych - głównie ze względu na wulkany. Oprócz Bromo, który sam w sobie może nie stanowi wielkiego wyzwania, można wybrać się na Rinjani na Lomboku. 

Do elementów negatywnych dopisałabym niestety mieszkańców, bo jak wspomniałam wyżej: trzeba się często nieźle namęczyć, żeby uzyskać od nich prawdziwą odpowiedź. Potrafią kłamać w żywe oczy i kroić za niektóre rzeczy kilkukrotnie więcej niż to jest warte (patrz transport). No i w coraz większej ilości miejsc (ponoć idzie to od północy) wprowadzane są ograniczenia wynikające z prawa szariatu. W jego konsekwencji np. alkohol jest bardzo słabo dostępny, a jak już jest dostępny to dość drogi. Zdarzają się również (w niektórych miejscach np. na Lomboku) zatrucia alkoholem (okazuje się, że w środku jest metanol a nie etanol, co może prowadzić do śmierci).

Linki do artykułów: Indonezja

Przykładowa trasa; tutaj

5. Tajwan

Dla mnie całkowita niespodzianka. Nie wiedziałam w ogóle czego spodziewać się po Tajwanie i bardzo pozytywnie mnie ten kraj zaskoczył. Miasta są czyste, choć nadal widać po zabudowie, że jesteś w Azji. Ludzie są bardzo, bardzo przyjaźni (próbują pomóc nawet jeśli nie mówią po angielsku). Jest bardzo mało turystów, więc spotkanie osoby o kaukaskiej urodzie jest dla Tajwańczyków radosnym wydarzeniem. Mają piękne góry i parki narodowe. Długie i szerokie plaże (choć ciemne). Liczne miejsca do rekreacji - w tym bardzo dużo tras rowerowych. Miejsca historyczne (choć czasem ciut przereklamowane - patrz nasze opisy Tainan). Wspaniałe zaopatrzenie - powszechne sklepy Family Mart i 7-Eleven, w których na dodatek można zjeść ciepłe danie w niskiej cenie (bardzo smaczne) i napić się pysznej kawy. Liczne knajpki z chińską kuchnią. Bardzo dobrze rozwinięta komunikacja publiczna (choć w miastach czasem trudno się w niej połapać, bo nie ma mapek).



Minusy: trzeba mieć ze sobą jakiś internet, bo ze znajomością angielskiego u miejscowych słabo, więc translator Google'a bardzo się przydaje. Noclegi są raczej dość drogie (bardziej poziom Malezji niż Tajlandii) chociaż w większości za ceną idzie odpowiednia jakość. Na takie bardzo bardzo najtańsze trzeba jednak uważać.

Linki do artykułów: Tajwan

Przykładowa trasa: tutaj

6. Sri Lanka 

Ciekawy kraj z pięknymi górami. To właśnie one urzekły nas najbardziej. W górach mieszczą się liczne plantacje herbaty i można na wiele dni zgubić się w nich, wędrując sobie między krzakami. Kolejny jasny punkt programu to plaże (Tangalle i jak słyszeliśmy również Mirissa). Idealne dla surferów, choć już słabsze jeśli ktoś chce po prostu popływać (wysokie fale). Ponoć na wschodzie jest sporo miejsc, gdzie można sobie ponurkować i snorklować, ale nie zweryfikowaliśmy tego na własnej skórze ;) Możemy polecić jedynie plaże i góry z pięknymi plantacjami. To jest naprawdę niezwykłe. Przypomina ten mój wymarzony Cejlon ;) Dobre zaopatrzenie w sklepach (choć raczej lokalne produkty). Łatwe i tanie przemieszczanie się transportem publicznym. Pyszne i tanie świeżowyciskane soki owocowe ;)



Minusy: uff, powiecie, że jestem uprzedzona, ale sporo tego będzie. Jednostajna kuchnia (głównie ryż i curry). Ciągła walka z cenami (podwójne standardy dla turystów oraz próby oszustwa np. doliczanie 10% do cen pokoju mimo wcześniejszych ustaleń). Słaba jakoś noclegów przy dość wysokich cenach (trzeba się ostro targować). Słabe atrakcje historyczne przy bardzo wysokich cenach. Koszmarne miasta i miasteczka (brudno, głośno, śmierdzi). I ok, można powiedzieć, że większość miast azjatyckich tak wygląda, ale Sri Lanka naprawdę wiedzie prym pod tym względem. Słowem: jeśli chcecie jechać na Sri Lankę, to wybierajcie góry oraz plaże i nastawcie na to, że będą was trochę oszukiwać (wydacie więcej) albo będziecie się z miejscowymi musieli użerać :) Colombo możecie sobie całkiem podarować, a miejsca historyczne - opcjonalnie. Naszym zdaniem nie są zbyt ciekawe, ale jeśli miałoby to być wasze pierwsze spotkanie z Azją - to można. Aczkolwiek nie trzeba ;)

Linki do artykułów: Sri Lanka

Przykładowa trasa: tutaj

7. Wietnam 

W Wietnamie byliśmy w listopadzie 2013 roku. Był to dla nas pierwszy kontakt z Azją i nie ukrywam, że byłam w dość dużym szoku. To tam po raz pierwszy dowiedziałam się, że standardem są pokoje bez okna, a samo okno - jeśli już jest - nie musi wychodzić na zewnątrz ;) Tam też nauczyłam się jeść pałeczkami (pożyteczna umiejętność) i dowiedziałam się jak przydatny może być translator Google ;)



Wietnam to kraj bardzo różnorodny. Dość czysty - choć szczury często przebiegają po ulicach. Miasta są typowo azjatyckie - zabudowa jest często brzydka, sklepiki są małe, a przejście przez jezdnię to prawdziwy wyciskacz potu (człowiek poci się na samą myśl o przejściu ;) Przepiękne góry i pola ryżowe, cudne plaże i wysepki. Można sobie popływać, ponurkować i posnorklować. Można popływać łodzią w zatoce Ha Long, zwiedzić stare tunele Viet Congu, poczuć się jak Rambo, pływając po rzece Mekong. Można zobaczyć parę historycznych miejsc (warto!) w rozsądnych cenach. Wietnam słynie też z tego, że w 24 godziny można sobie uszyć suknię albo garnitur od Armaniego i do tego zrobić buty za niską cenę. A wszystko zgodnie z wzorami z najnowszej kolekcji. Ceny generalnie wszystkiego są bardzo niskie. Zarówno zakwaterowanie jak i jedzenie (oczywiście lokalne knajpy) jak i przejazdy są bardzo tanie. Bardzo dobrze sprawdzają się wycieczki lokalne - biur podróży jest sporo, wycieczki są niedrogie, a zorganizowanie ich na własną rękę wcale nie musiałoby wyjść taniej, no i pewnie kosztowałoby sporo nerwów, szczególnie ze względu na trudności w komunikacji. Warto jednak przejść się po kilku biurach i negocjować ceny przed podjęciem ostatecznej decyzji. Generalnie problem z komunikacją się pojawia (raczej nie mówią po angielsku), ale z pomocą translatora da się porozumieć. Albo na migi, kto co woli. W lokalnych knajpach najlepiej nie bawić się w tłumaczenie tylko pokazać na migi na co ma się ochotę. Albo usiąść. Coś przyniosą. Postawią miskę przed wami i zjecie. O ile umiecie jeść pałeczkami oczywiście ;)

Minusy: utrudnione porozumiewanie się jest chyba największym problemem. No i przechodzenie przez ulicę. Wietnam jest pod tym kątem najgorszy w całym regionie. We wszystkich krajach jest trudno, ale Wietnam jest w tym rankingu numerem 1.

Przykładowa trasa: tutaj

8. Kambodża 

Do Kambodży również zawitaliśmy w listopadzie 2013 roku. Zwiedziliśmy wówczas Ankor Wat, Phnom Penh oraz przez kilka dni pomoczyliśmy pupki w morzu koło Sihanoukville. 

Ankor Wat jest najpiękniejszym historycznym miejscem jakie dotąd widzieliśmy w Azji. Rozległy teren, setki świetnie zachowanych świątyń i wspaniałe, ogromne drzewa dookoła. Jest to miejsce warte każdych pieniędzy, a cena o ile dobrze pamiętam nie była wcale wygórowana. Spędziliśmy tam dwa dni i żadna minuta nie była stracona (no, może poza wschodem słońca, ale to już inny temat). Zatem miejsca historyczne w Kambodży - wielki plus. Tak samo pałac królewski w stolicy. Kolejne piękne miejsce. Sama stolica niestety nie powala (brudna, hałaśliwa), ale kilka miejsc warto w niej zwiedzić. Również wybrzeże zasługuje na uwagę: piękne plaże i błękitna woda. Można ponurkować, snorklować oraz po prostu popływać. Można też wybrać się na wycieczki na pobliskie wysepki. Do tego dochodzi przepyszna kuchnia (nie wiem, czy nie najlepsza w całej Azji), niewysokie ceny, bardzo tanie i przyjemne masaże oraz proste i niedrogie podróżowanie i oto wyłania się obraz przyjemnego kraju. Ach, dodam jeszcze, że sklepy są dobrze zaopatrzone, a noclegi nie najdroższe.



Na ślicznym obrazie, który naszkicowałam przed chwilą, musi jednak pojawić się kilka rys. Przede wszystkim ubóstwo. W czasie naszych podróży po Azji widzieliśmy dużo biednych ludzi i miejsc, ale poziom biedy w Kambodży jest chyba najwyższy w regionie. Ogromnym problemem w tym pięknym kraju są też żebrzące dzieci. Władze apelują cały czas, żeby nie dawać nic tym dzieciom (choć serce się kraje:( bo dając uczymy je, że nie potrzebują szkoły ani pracy, żeby na siebie zarobić. Przy takim przekonaniu nie mają szans zmienić na lepsze swojego życia. To, co również uderza w tym kraju, to brud. Kiedyś pisałam o Filipinach, że ludzie bywają tam bardzo biedni, ale zawsze starają się być czyści. I choć same wioski nie zawsze jeszcze walczą z brudem i śmieciami, to jednak ludzi czyści są. W Kambodży brud jest wszędzie: i na ulicach i niestety również na ludziach.

Przykładowa trasa: tutaj

Singapuru, Hongkongu czy Brunei opisywać nie będę, bo są to małe regiony/kraje i po prostu przy okazji warto do któregoś z nich zajrzeć. Australia zaś nie jest częścią Azji, zresztą wizyta w Australii to nie tylko inny wymiar czasowy (dużo dłużej się leci), ale również zupełnie inny poziom kosztów. Jeżeli jednak ktoś potrzebowałby zachęty do zwiedzenia Australii – służę pomocą (artykuły: Australia, przykładowa trasa: tutaj). Warto. Czego byście nie szukali (no może poza wulkanami), wszystko tam znajdziecie. 

A czy do samej Azji warto? Oczywiście, że warto. Bo inaczej, bo ciekawie, bo niedrogo (no, chyba, że ktoś chce drogo, to można i tak). Bo egzotyka, bo ludzie. Pamiętajcie, że powyższe zestawienie opiera się naszych prywatnych doświadczeniach, nie znaczy to wcale, że nie można zakochać się w Sri Lance czy też znienawidzić Malezję. Można. Zależy jak się trafi. Ten tekst ma jedynie za zadanie inspirować i być może popchnąć w kierunku jakiegoś kraju. Potrzebujecie więcej zachęty? Zapraszam do galerii na blogu. Z podziałem na kraje. W końcu to ponoć oczami kupujemy. No to kupujcie. Najpierw pomysły, a potem bilety do Azji. A szczegóły się dogra później. W końcu najpierw jest wizja, a dopiero później plan...
.
PS- jeśli ktoś ma inne doświadczenia i chce się nimi podzielić, piszcie proszę w komentarzach. Im więcej wiedzy tym lepiej ;)

PS 2 - nie zapomnijcie sprawdzić czy w wybranym przez was kraju w wybranym terminie nie ma aby pory deszczowej :)

PS 3 - jak być może zauważyliście na pasku bloga pojawiła się nowa zakładka: proponowane trasy. Wrzuciliśmy tam kilka tras po krajach, które zwiedziliśmy. Może kogoś natchnie ;)

Komentarze

  1. Bardzo podoba mi się Wasze opracowanie:)Świetny przewodnik i porady praktyczne (jak cały Wasz Blog) :)Myślę, że wiele osób skorzysta, ja na pewno :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy :) Jesteśmy zafascynowani Azją i chętnie zarazimy tym innych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to powiedza Amerykanie "GOOD JOB";)
    Meggi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I od razu Korpo-Wydra poczuła się zmotywowana do dalszej wytężonej pracy :) Jak to mawiają Malajowie: terima kasih :)

      Usuń
  4. Wspaniały blog! Zostałam Waszą fanką

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń