Udaipur: miasto jezior otulone zapachem indyjskich przypraw

Udaipur. Kiedy słyszę dzisiaj tę nazwę, w mojej głowie pojawia się obraz ogromnego jeziora, otoczonego wzgórzami. Na wzgórzach, a także wzdłuż samego jeziora ciągną się budynki: wysokie kamienice mieszkalne, świątynie, pałace. Po dachach skaczą małpy, a zachodzące słońce odbija się w tafli wody. Jest może trochę zimnawo, ale po raz pierwszy od przyjazdu do Radżastanu mam poczucie przestrzeni. Ten obraz to jedna z twarzy miasta. Jest też druga, z maleńkimi uliczkami, w które z trudem wciskają się motorki i samochody. Z licznymi sklepami i knajpkami (wiele z nich na dachu). Z przewspaniałym targiem, który pachnie wszystkimi przyprawami Indii. Udaipur...



Jaipur i Dźodhpur trochę nas zmęczyły. Nieczystości na ulicach, tłumy ludzi i na dodatek zimne wieczory nie sprzyjały do końca radosnej atmosferze. Ogromnym plusem były zabytki, które zwiedzaliśmy z pełnymi zachwytu oczkami, no i pyszne jedzenie, ale zaczęliśmy się czuć zmęczeni. Na szczęście ostatni punkt na naszej mapie, Udaipur, różnił się dość mocno od poprzednich miast Radżastanu. I to pozytywnie.


Myślę, że gdyby ktoś poprosił mnie kiedyś o rekomendację odnośnie kolejności zwiedzania, to niewątpliwie Udaipur znalazłby się na pierwszym miejscu. Choć zabytki ma najsłabsze, to jednak "turystyczna" dzielnica wydaje się najczystsza i najspokojniejsza. W ogóle mimo sporego ruchu na ulicach człowiek ma wrażenie, że jest dużo spokojniej, czyściej i ciszej niż w pozostałych miastach. Idealnie więc nadawałoby się na sam początek - mniejszy szok :)

Zatrzymaliśmy się (i wszystkim to również rekomendujemy) w starej części miasta, obok Pałacu Miejskiego. W tej "dzielnicy" mieszkają ponoć głównie potomkowie Radźputów, synów książąt - wojowniczej kasty, która wspierała Maharadżów w rządach i utrzymywaniu porządku, a jeśli trzeba było, broniła również swoich władców (od których jak mówiły legendy się wywodzili) do utraty tchu. Właściciel hotelu, w którym nocowaliśmy, z dumą opowiadał o swoich przodkach, dzieląc się niezwykłymi historiami powstania miasta. Kiedy podkreślał, że pochodzi z kasty Radźputów widać było, że uważa tę informację za najistotniejszą. I choć wszelkie przejawy elitaryzmu odbieramy zwykle bardzo negatywnie, to te opowieści o przodkach, którymi przy filiżance herbaty z mlekiem i przyprawami na dachu swojego hotelu i z widokiem na miasto snuł mężczyzna ubrany w któryś z tradycyjnych hinduskich strojów miały pewien urok. Prawie było słychać brzdęk mieczów, płacze kobiet i krzyki dzieci. Ach, ta indyjska magia ;)


Udaipur szczyci się długą historią. Pierwsze ślady ludzi na tym terenie pochodzą sprzed ponad 2000 p.n.e. Samo miasto powstało w XVI w. n.e., jako nowa stolica królestwa Mewar. Udaipur bywa nazywany miastem jezior, bowiem rozciąga się na brzegu kilku z nich. Wokół wznoszą się wzgórza, na których wybudowano świątynie, rezydencje, a nawet pałac. Ale do pałacu wrócimy może później :)

Spędziliśmy w Udaipurze kilka dni. Po zapoznaniu się z listą tutejszych atrakcji postanowiliśmy odwiedzić tylko jedną (Pałac Miejski), resztę zaś czasu poświęcić na spacery (szczególnie nad jeziorami), powłóczeniu się po targach i obserwowaniu życia miasta. Na kilka pozostałych historycznych miejsc rzuciliśmy okiem (przechodząc obok), ale nie skupialiśmy się na nich. Jednak zmęczenie oraz chęć regeneracji i złapania oddechu wzięły górę.


Pałac Miejski w Udaipurze mieści się na jednym ze wzgórz nad jeziorem Pichola. Jego budowę rozpoczęto w połowie XVI wieku i trwała ona (z przerwami) około 400 lat. Powszechnie uważa się, że wśród mimo wszystko dość surowych w wyglądzie twierdz i pałaców Radżastanu udajpurski Pałac wyróżnia się krzykliwością i ekstrawagancją. Z jego okien rozpościera się widok na całe miasto, w tym na pozostałe zabytki takie jak Lake Palace, Garden Lake Palace, Monsoon Palace. Z oddali dostrzec można również hotel Shiv Niwas Palace. Niektóre z tych cudnych miejsc (podobnie jak uliczki miasta) możecie kojarzyć z filmu o Agencie 007 Octopussy z roku 1983.


Wróćmy może do samego Pałacu. Wejście w ciągu dnia to koszt około 300 rupii za osobę. Można wybrać się również na wieczorne zwiedzanie, ale my nie skorzystaliśmy, nie znam zatem cen.

Nam zwiedzanie Pałacu zajęło mniej więcej 2-3 godziny,  ale to głownie dlatego, że spędziliśmy sporo czasu siedząc na dziedzińcu i obserwując innych turystów. Mnie szczególnie fascynują Hinduski, poubierane w bajecznie kolorowe sari. Nie mogę zrozumieć jakim cudem kolory, które zwykle postrzegamy jako gryzące się w wersji "na sari" wyglądają po prostu pięknie. Kwestia odcieni?

Przejdźmy może jednak najpierw przez sam Pałac. Wchodzimy do niego wielką bramą prosto na zielony dziedziniec. Po jego prawej stronie jest kolejna brama, a za nią kolejny dziedziniec, z którego wchodzimy (po okazaniu znowu biletu) do środka Pałacu - zaczynamy zwiedzać sale.


 W wielu z nich można zobaczyć przedmioty codziennego użytku, przepiękne zdobienia. Widoki z okiem zachwycają, a kolekcja sztuki jest dość niezwykła. Ale mimo to - w porównaniu z poprzednimi pałacami czy twierdzami - aż tak nas nie zachwyciło. Ładne miejsce, warto odwiedzić. Tyle.

Jak wspomniałam poza zwiedzaniem Pałacu głównie włóczyliśmy się po mieście, zwiedzając targi, robiąc długie spacery wokół jezior. Przysiadaliśmy na ławeczkach obserwując innych czy też w knajpach na kawę bądź herbatkę.



Przechadzaliśmy się po kolorowych targowiskach, kupując owoce i próbując rozmaite słodycze (oj, przejedliśmy się wielokrotnie), po prostu spokojnie spędzając czas.



I tak powoli skończył się nasz pobyt w Radżastanie. Jeszcze kilka obiadów, pysznych kawek, parę spacerów po niewielkich uliczkach, jeszcze jeden zachód słońca i tak pewnego wieczoru wsiedliśmy do autobusu do stolicy.

Czy warto było odwiedzać Radżastan? Zdecydowanie tak. Wszystkie trzy miasta są inne, każde ma swoje zachwycające oblicze. Mam szczerą nadzieję, że wrócimy jeszcze do tego stanu, do innych przepięknych miejsc. Ponoć można się stąd wybrać na pustynię, doświadczyć czegoś niezwykłego. Hmm, dawno na pustyni nie byliśmy, zatem kto wie? Smaki, zapachy, stare twierdze i zachody słońca w Radżastanie już nas urzekły. A przecież jest jeszcze tyle do odkrycia... 





Informacje praktyczne:
Za przejazdy autobusami nocnymi,na wygodnych i czystych leżankach zapłaciliśmy:
Dźodhpur- Udaipur: 760 rupii za dwie osoby
Udaipur- New Delhi: 2000 rupii za dwie osoby

Komentarze

  1. Jak kolorowo, przepieknie:) Ja w tym roku myślę jednak nad krajowymi wakacjami:) Łódka od https://migostalboats.com super powinna się sprawdzić

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Łączna liczba wyświetleń